BassKurs
Menu
 
Intro
Kurs
Artykuły
Downloads
Linki
Autor

Rozdział 1
Rozdział 2
Rozdział 3
Rozdział 4
Rozdział 5
Rozdział 6
Rozdział 7
Rozdział 8
Rozdział 9
 
Sprzęt



hosted by:
Altec Systems

Sprawy sprzętowe

czyli jak kupić, ustawić i wyposażyć basa

BASY

Pierwsza sprawa, to tzw. "basówki do nauki". Dość często spotyka się ogłoszenia, w których ktoś próbuje sprzedać za 100 zł kawałek drewna, nazywając go "doskonałym instrumentem na początek"... Jeśli akurat masz 100 zł i chcesz za to kupić bas, to chyba faktycznie nie ma lepszego rozwiązania. Ale jeśli jest jakiś sposób skołowania większej kasy, to wstrzymaj się z zakupem aż będziesz mógł sobie pozwolić na coś lepszego. Znajomy gitarzysta powiedział kiedyś "Rodzice kupują dziecku gitarę za 50 zł i mówią , że jak się nauczy grać to mu kupią lepszą. To tak jakby przywiązać swej pociesze dwie nieheblowane deski do nóg i obiecać, że jak nauczy się na tym jeździć to dostanie narty". Nawet jeśli jesteś zupełnie początkującym basistą, kup sobie najlepsze graty na jakie Cię stać (w tej branży jakość zwykle jest proporcjonalna do ceny). Zły instrument będzie niewygodny w grze (będzie męczył dłonie, niektóre zagrywki będą niemożliwe do wykonania), nie będzie stroił (dźwięki będą nieczyste), będzie puszczał strój (nie zagrasz jednej piosenki bez kręcenia kluczami) i będzie źle brzmiał (więc nawet jak zagrasz coś fajnie i dobrze, to przez złe brzmienie instrumentu nie spodoba się to ani Tobie, ani nikomu innemu). Źle brzmiący wzmacniacz jest również kłopotliwy – nie da się na takowym dobrze wyćwiczyć barwy dźwięku z paluchów, zła jest dynamika, nie słychać artykulacji... Słowem, zły sprzęt potrafi znacznie wydłużyć proces zdobywania umiejętności gry.

Ogólnie, polecam basówki markowe, w tym także polskie - ich jakość zwykle znacznie przewyższa taśmową produkcję z Dalekiego Wschodu. Marki takie jak Mayones (czyli Flame lub też Zak), GMR czy Meg oferują znakomite w swej klasie cenowej instrumenty (mnie lepiej grało się na GMR'rze serii Force niż na bardzo podobnym Warwicku Corvette Std.). W polskich basach montowane są zwykle te same elementy elementy elektroniki czy mechaniki co w światowej pierwszej lidze (przetworniki MEC, EMG, Seymour Duncan, Bartolini), mostki Schaller czy Warwick, progi i klucze Schaller czy innych renomowanych firm). Jakości wykonania i brzmieniu także nie można zbyt wiele zarzucić. Produkcja lutnicza w Polsce również stoi na wysokim poziomie, ale takie rozwiązania polecam bardziej doświadczonym instrumentalistom, którzy wiedzą czego chcą od instrumentu.

PIECE

W kwestii nagłośnienia sprawa jest trochę trudniejsza, bo ciężko za małe pieniądze dostać sprzęt o wystarczającej mocy i jakości. Polskie LDMy raczej z obcymi markami nie konkurują (chyba że z Laneyem.... ale tych wzmacniaczy - po ciężkich przejściach z modelem RBG400 - nikomu nie polecam), nie wiem jak ma się sprawa z Hand Boxami (nie grałem). Przy zakupie pieca warto zwrócić uwagę na jego moc – na próby z bębnami absolutne minimum to ok. 80 watt, przydaje się więcej. Plus jest taki, że piec tej mocy wystarcza także na koncerty w knajpach. Używałem swojego czasu pieca Warwick CL o mocy 150w - zarówno na próbach jak i na występach knajpowych, do ciężkiej muzy wystarczało mi około 50-60 % jego potencjału. Ważnym elementem pieca jest głośnik. Należy zwrócić uwagę na jego średnicę (w przypadku basu jest to 8-18''). Duży głośnik będzie grał bardziej basowo, ale za to mniej dynamicznie. Małemu może trochę brakować dołu... Bardzo ważna jest też jakość głośnika (niekiedy markowe 10'' gra bardziej basowo niż przeciętne 15''). Przy niedużej cenie pieca / kolumny najbardziej optymalny wydaje się być głośnik 12'' lub 15''. W wyższej klasie sprzętu można uzyskać potężny sound już z 2 głośników 10''. Praktycznym dodatkiem jest gwizdek (tweeter, horn) - głośnik wysokotonowy, który uwydatnia artykulację, a także znacznie wyklarowuje brzmienie w grze kciukowej. Kwintesencją dobrego wzmacniacza basowego są jednak mocne doły (wysokie częstotliwości basu często zanikają podczas gry z kapelą i ich ładna barwa może po prostu nie być słyszalna), które pozwolą gitarze basowej na znalezienie swojego (najniższego obok perkusyjnej stopy) pasma w całym zespole. Ważne jest aby piec miał takie elementy jak wyjście liniowe, korektor (wystarczają zwykle 3-4 pasma... 15 suwaków raczej nie ma zastosowania), był LEKKI I WYGODNY W TRANSPORCIE. Do ćwiczenia w domu przydaje się gniazdo słuchawkowe.

REGULACJE

Co do ustawiania basówki, to sprawa jest prostsza niż się wydaje. Mechanika przeciętnej gitary basowej pozwala użytkownikowi na następujące regulacje : strojenie na kluczach, strojenie na mostku (menzura), regulacja wysokości przystawek, regulacja wysokości strun na mostku oraz regulacja gryfu. Basy na osprzęcie Warwicka mają jeszcze możliwości ustawiania wysokości siodełka i rozstawu strun na mostku.

  • Strojenie na kluczach - to zabieg, z którym basista ma do czynienia najczęściej. Zmiana naprężenia strun poprzez nawijanie ich na kołek pozwala na uzyskanie określonej wysokości dźwięku na pustej strunie. Jak pewnie wszystkim wiadomo, bas 4-strunowy stroimy (od najgrubszej do najcieńszej struny) E,A,D,G, w basie 5-strunowym zwykle dodajemy niskie H (acz niektórzy bejsmeni wolą wysokie C), a bas 6-strunowy ma zwykle strój H,E,A,D,G,C. Basy 8,10,12,14,15,18 strunowe stroi się tak samo - mają one struny podwojone lub potrojone (np. bas 15-strunowy stroi się tak jak zwykłą piątkę, ale do każdej struny basowej dochodzą 2 wiolinowe).

  • Ustawianie menzury ma na celu uzyskanie czystego dźwięku na każdym progu. Należy najpierw nastroić każdą strunę używając kluczy, a następnie sprawdzić, czy dźwięk na np. 12 progu zgadza się z dźwiękiem pustej struny. Jeśli nie, menzurę należy skorygować (wystarczy zwykle śrubokręt), znów nastroić pustą strunę, sprawdzić 12 próg, itd.. W kiepskich basach może się nie udać ustawić menzury z racji źle nabitych progów. W takiej sytuacji należy ustawić ją tak, aby dźwięki które gramy najczęściej stroiły najlepiej (np. na progach 1-5 albo 5-8, etc. w zależności od potrzeb).

  • Regulacja wysokości przystawek - dokonuje się jej poprzez wkręcanie lub wykręcanie śrub przy przystawce. Chcąc uzyskać optymalne ustawienie należy pamiętać, że struny nie mogą uderzać o pickup (nawet przy klangu). Jeśli tylko uda się to uzyskać, to dalsze ustawianie ma wpływ wyłącznie na brzmienie – im bliżej strun umieszczona jest przystawka, tym mocniejszy będzie sygnał wyjściowy basu i tym mocniej uwydatnione będzie środkowe pasmo.

  • Ustawianie wysokości strun na mostku i regulacja gryfu to zabiegi, który są ze sobą połączone wspólnym celem, jakim jest uzyskanie optymalnej odległości strun od progów (tzw. akcji strun). O ile kręcąc mostkiem raczej nic nie da się zepsuć, o tyle zbyt znaczne przekręcenie gryfu może go uszkodzić. Nie istnieje jakiś optymalny przepis na odpowiedni setup - wszystko zależy od basówki i grubości strun. Dobre wyniki są tu kwestią eksperymentów, acz doświadczony basista będzie wiedział co zrobić, aby ustawić wybraną basówkę "pod siebie" i uzyskać odpowiedni sound. Ogólnie dobre ustawienie to takie, w którym struny są tak nisko jak to możliwe, ale nie brzęczą o progi i nie są przez nie tłumione przy przeciętnie mocnym ich szarpaniu. Oczywiście im niżej leżą struny, tym mniejszej siły będzie wymagało ich dociskanie, co wpływa korzystnie na wygodę gry i możliwą do uzyskania szybkość i artykulację. Ostatnia uwaga - przy regulacji gryfu prętem należy pamiętać, że od przekręcenia klucza do zmiany profilu szyjki mija trochę czasu (przyjmuje się ok. 30 minut, choć zależy to od wielu czynników i zwykle trwa krócej), więc jeśli zrobiłeś już obrót o 180 stopni, to nie spodziewaj się ostatecznego efektu od razu.

AKCESORIA

Na sam początek należy zaopatrzyć się w futerał, pasek i kabel do basa. Z futerałów polecam te elastyczne (np. Warwick Rockbag) - są tańsze od sztywnych, a dużo od nich praktyczniejsze. Trzeba jednak obchodzić się z nimi dość ostrożnie, aby nie uszkodzić znajdującego się w środku instrumentu. Jeśli zamierzasz niezbyt elegancko transportować basówkę, lepiej kup „trumnę”. Takie futerały sporo ważą, co jest niewskazane gdy na próbę dostajesz się pieszo. W przypadku transportu samochodem, na tak zapakowanym basie możesz spokojnie położyć wzmacniacz i nie przejmować się dziurawymi drogami (mój bas w takim 'kejsie' przeżył niezłego 'dzwona' autem w drzewo - poza rozstrojeniem jednej struny nic mu się nie stało).

Drobiazgiem na którym nie należy oszczędzać jest kabel gitarowy. Na co zwórcić uwagę? Po pierwsze na długość - 5 metrów to IMO rozmiar optymalny, choć na duże sceny przydaje się dłuższy. Kable poniżej 5m nadają się tylko do łączenia efektów, bo są po prostu za krótkie, co bardzo przeszkadza choćby na próbach. Kolejny element dobrego kabla to końcówki - ważne aby były jak najbardziej solidne - w całości metalowe lub osłonięte bardzo twardym plastikiem. Warto pamiętać, że zły kabel potrafi obciąć nieco pasma instrumentu ujemnie wpływając na brzmienie. Dlatego na kablach nie należy oszczędzać, a wydatek rzędu 50zł to raczej minimum.

Równie istotny jest pasek. Dobrze zaopatrzyć się w jakieś zabezpieczenia (np. schaller security lock, strap locks, etc.), które uniemożliwią paskowi odczepienie się od basu nawet przy najbardziej karkołomnych ewolucjach (zaczepy schallera kosztują koło 40 zł). Pas musi być mocny i tak szeroki jak to możliwe - nie może wżynać się w bark (po 3 godzinach potrafi naprawdę boleć...). Sam używam grubego skórzanego pasa o szerokości 8 cm. Polecam unieruchomienie pasa - zabezpieczenie go tak, aby nie dało się zmienić jego długości (można zaszyć, itp.). Stała wysokość basu przez cały czas ćwiczenia jest dość istotna na początkowym etapie. Polecam trzymanie basu na tyle wysoko, aby podczas ćwiczenia na siedząco pas był naprężony.

Struny - tu gusta są bardzo różne. Najpopularniejszym chyba rozmiarem jest 45-105. Ja używam zwykle grubości 40-100. Dla mnie najkorzystniejszą relację jakości do ceny prezentują struny Warwick (już seria czerwona gwarantuje bardzo przyzwoitą jakość, a kosztuje zaledwie 50 zł). Jak wiadomo, struny szybko tracą brzmienie - sound staje się nieco 'zamulony'. Dzieje się tak z kilku przyczyn - struny się rozciągają wskutek eksploatacji, utleniają wskutek kontaktu ze świeżym powietrzem, owijka wypełnia się tłuszczem i kurzem (i takimi tam) z dłoni, niekiedy struny mogą zardzewieć. Sprawdzonym sposobem na przywrócenie sznurkom świeżego soundu jest ich wygotowanie - 5 minut we wrzącej wodzie załatwia sprawę. W nieco wyższej klasie cenowej do moich zdecydowanych faworytów należą struny D'Addario - świetny sound, długa żywotność.

Efekty są wśród basistów stosunkowo mało popularne. Większość przeciętnej jakości kostek i multiefektów ma to do siebie, że fajnie brzmią w domu, a zupełnie tracą barwę gdy gra się głośno z całą kapelą. Ta wada skreśla z listy zakupów takie urządzenia jak Zoom 506, Digitech BP200, czy większość kostek Bossa. Zdecydowanie polecam efekty szwedzkiej firmy EBS. Choć są średnio 2 razy droższe od Bossa, to ich możliwości, niezawodność i brzmienie czyni je wartymi swej ceny.