hosted by:
|
Sprawy sprzętowe
czyli jak kupić, ustawić i wyposażyć basa
BASY
Pierwsza sprawa, to tzw. "basówki do nauki". Dość często
spotyka się ogłoszenia, w których ktoś próbuje sprzedać za 100 zł
kawałek drewna, nazywając go "doskonałym instrumentem na początek"...
Jeśli akurat masz 100 zł i chcesz za to kupić bas, to chyba faktycznie
nie ma lepszego rozwiązania. Ale jeśli jest jakiś sposób skołowania
większej kasy, to wstrzymaj się z zakupem aż będziesz mógł sobie pozwolić
na coś lepszego. Znajomy gitarzysta powiedział kiedyś "Rodzice
kupują dziecku gitarę za 50 zł i mówią , że jak się nauczy grać to
mu kupią lepszą. To tak jakby przywiązać swej pociesze dwie nieheblowane
deski do nóg i obiecać, że jak nauczy się na tym jeździć to dostanie
narty". Nawet jeśli jesteś zupełnie początkującym basistą, kup
sobie najlepsze graty na jakie Cię stać (w tej branży jakość zwykle
jest proporcjonalna do ceny). Zły instrument będzie niewygodny w grze
(będzie męczył dłonie, niektóre zagrywki będą niemożliwe do wykonania),
nie będzie stroił (dźwięki będą nieczyste), będzie puszczał strój
(nie zagrasz jednej piosenki bez kręcenia kluczami) i będzie źle brzmiał
(więc nawet jak zagrasz coś fajnie i dobrze, to przez złe brzmienie
instrumentu nie spodoba się to ani Tobie, ani nikomu innemu). Źle
brzmiący wzmacniacz jest również kłopotliwy nie da się na takowym
dobrze wyćwiczyć barwy dźwięku z paluchów, zła jest dynamika, nie
słychać artykulacji... Słowem, zły sprzęt potrafi znacznie wydłużyć
proces zdobywania umiejętności gry.
Ogólnie, polecam basówki markowe, w tym także polskie - ich jakość
zwykle znacznie przewyższa taśmową produkcję z Dalekiego Wschodu.
Marki takie jak Mayones (czyli Flame lub też Zak), GMR czy Meg oferują
znakomite w swej klasie cenowej instrumenty (mnie lepiej grało się
na GMR'rze serii Force niż na bardzo podobnym Warwicku Corvette
Std.). W polskich basach montowane są zwykle te same elementy elementy
elektroniki czy mechaniki co w światowej pierwszej lidze (przetworniki
MEC, EMG, Seymour Duncan, Bartolini), mostki Schaller czy Warwick,
progi i klucze Schaller czy innych renomowanych firm). Jakości wykonania
i brzmieniu także nie można zbyt wiele zarzucić. Produkcja lutnicza
w Polsce również stoi na wysokim poziomie, ale takie rozwiązania
polecam bardziej doświadczonym instrumentalistom, którzy wiedzą
czego chcą od instrumentu.
PIECE
W kwestii nagłośnienia sprawa jest trochę trudniejsza, bo ciężko
za małe pieniądze dostać sprzęt o wystarczającej mocy i jakości.
Polskie LDMy raczej z obcymi markami nie konkurują (chyba że z Laneyem....
ale tych wzmacniaczy - po ciężkich przejściach z modelem RBG400
- nikomu nie polecam), nie wiem jak ma się sprawa z Hand Boxami
(nie grałem). Przy zakupie pieca warto zwrócić uwagę na jego moc
na próby z bębnami absolutne minimum to ok. 80 watt, przydaje
się więcej. Plus jest taki, że piec tej mocy wystarcza także na
koncerty w knajpach. Używałem swojego czasu pieca Warwick CL o mocy
150w - zarówno na próbach jak i na występach knajpowych, do ciężkiej
muzy wystarczało mi około 50-60 % jego potencjału. Ważnym elementem
pieca jest głośnik. Należy zwrócić uwagę na jego średnicę (w przypadku
basu jest to 8-18''). Duży głośnik będzie grał bardziej basowo,
ale za to mniej dynamicznie. Małemu może trochę brakować dołu...
Bardzo ważna jest też jakość głośnika (niekiedy markowe 10'' gra
bardziej basowo niż przeciętne 15''). Przy niedużej cenie pieca
/ kolumny najbardziej optymalny wydaje się być głośnik 12'' lub
15''. W wyższej klasie sprzętu można uzyskać potężny sound już z
2 głośników 10''. Praktycznym dodatkiem jest gwizdek (tweeter, horn)
- głośnik wysokotonowy, który uwydatnia artykulację, a także znacznie
wyklarowuje brzmienie w grze kciukowej. Kwintesencją dobrego wzmacniacza
basowego są jednak mocne doły (wysokie częstotliwości basu często
zanikają podczas gry z kapelą i ich ładna barwa może po prostu nie
być słyszalna), które pozwolą gitarze basowej na znalezienie swojego
(najniższego obok perkusyjnej stopy) pasma w całym zespole. Ważne
jest aby piec miał takie elementy jak wyjście liniowe, korektor
(wystarczają zwykle 3-4 pasma... 15 suwaków raczej nie ma zastosowania),
był LEKKI I WYGODNY W TRANSPORCIE. Do ćwiczenia w domu przydaje
się gniazdo słuchawkowe.
REGULACJE
Co do ustawiania basówki, to sprawa jest prostsza niż się wydaje.
Mechanika przeciętnej gitary basowej pozwala użytkownikowi na następujące
regulacje : strojenie na kluczach, strojenie na mostku (menzura),
regulacja wysokości przystawek, regulacja wysokości strun na mostku
oraz regulacja gryfu. Basy na osprzęcie Warwicka mają jeszcze możliwości
ustawiania wysokości siodełka i rozstawu strun na mostku.
-
Strojenie na kluczach
- to zabieg, z którym basista ma do czynienia najczęściej. Zmiana
naprężenia strun poprzez nawijanie ich na kołek pozwala na uzyskanie
określonej wysokości dźwięku na pustej strunie. Jak pewnie wszystkim
wiadomo, bas 4-strunowy stroimy (od najgrubszej do najcieńszej
struny) E,A,D,G, w basie 5-strunowym zwykle dodajemy niskie H
(acz niektórzy bejsmeni wolą wysokie C), a bas 6-strunowy ma zwykle
strój H,E,A,D,G,C. Basy 8,10,12,14,15,18 strunowe stroi się tak
samo - mają one struny podwojone lub potrojone (np. bas 15-strunowy
stroi się tak jak zwykłą piątkę, ale do każdej struny basowej
dochodzą 2 wiolinowe).
- Ustawianie menzury ma na celu uzyskanie czystego dźwięku na każdym
progu. Należy najpierw nastroić każdą strunę używając kluczy, a
następnie sprawdzić, czy dźwięk na np. 12 progu zgadza się z dźwiękiem
pustej struny. Jeśli nie, menzurę należy skorygować (wystarczy zwykle
śrubokręt), znów nastroić pustą strunę, sprawdzić 12 próg, itd..
W kiepskich basach może się nie udać ustawić menzury z racji źle
nabitych progów. W takiej sytuacji należy ustawić ją tak, aby dźwięki
które gramy najczęściej stroiły najlepiej (np. na progach 1-5 albo
5-8, etc. w zależności od potrzeb).
- Regulacja wysokości przystawek - dokonuje się jej poprzez wkręcanie
lub wykręcanie śrub przy przystawce. Chcąc uzyskać optymalne ustawienie
należy pamiętać, że struny nie mogą uderzać o pickup (nawet przy
klangu). Jeśli tylko uda się to uzyskać, to dalsze ustawianie ma
wpływ wyłącznie na brzmienie im bliżej strun umieszczona jest
przystawka, tym mocniejszy będzie sygnał wyjściowy basu i tym mocniej
uwydatnione będzie środkowe pasmo.
- Ustawianie wysokości strun na mostku i regulacja gryfu to zabiegi,
który są ze sobą połączone wspólnym celem, jakim jest uzyskanie
optymalnej odległości strun od progów (tzw. akcji strun). O ile
kręcąc mostkiem raczej nic nie da się zepsuć, o tyle zbyt znaczne
przekręcenie gryfu może go uszkodzić. Nie istnieje jakiś optymalny
przepis na odpowiedni setup - wszystko zależy od basówki i grubości
strun. Dobre wyniki są tu kwestią eksperymentów, acz doświadczony
basista będzie wiedział co zrobić, aby ustawić wybraną basówkę "pod
siebie" i uzyskać odpowiedni sound. Ogólnie dobre ustawienie
to takie, w którym struny są tak nisko jak to możliwe, ale nie brzęczą
o progi i nie są przez nie tłumione przy przeciętnie mocnym ich
szarpaniu. Oczywiście im niżej leżą struny, tym mniejszej siły będzie
wymagało ich dociskanie, co wpływa korzystnie na wygodę gry i możliwą
do uzyskania szybkość i artykulację. Ostatnia uwaga - przy regulacji
gryfu prętem należy pamiętać, że od przekręcenia klucza do zmiany
profilu szyjki mija trochę czasu (przyjmuje się ok. 30 minut, choć
zależy to od wielu czynników i zwykle trwa krócej), więc jeśli zrobiłeś
już obrót o 180 stopni, to nie spodziewaj się ostatecznego efektu
od razu.
AKCESORIA
Na sam początek należy zaopatrzyć się w futerał, pasek i kabel do
basa. Z futerałów polecam te elastyczne (np. Warwick Rockbag) - są
tańsze od sztywnych, a dużo od nich praktyczniejsze. Trzeba jednak
obchodzić się z nimi dość ostrożnie, aby nie uszkodzić znajdującego
się w środku instrumentu. Jeśli zamierzasz niezbyt elegancko transportować
basówkę, lepiej kup trumnę. Takie futerały sporo ważą, co jest niewskazane
gdy na próbę dostajesz się pieszo. W przypadku transportu samochodem,
na tak zapakowanym basie możesz spokojnie położyć wzmacniacz i nie
przejmować się dziurawymi drogami (mój bas w takim 'kejsie' przeżył
niezłego 'dzwona' autem w drzewo - poza rozstrojeniem jednej struny
nic mu się nie stało).
Drobiazgiem na którym nie należy oszczędzać jest kabel gitarowy.
Na co zwórcić uwagę? Po pierwsze na długość - 5 metrów to IMO rozmiar
optymalny, choć na duże sceny przydaje się dłuższy. Kable poniżej
5m nadają się tylko do łączenia efektów, bo są po prostu za krótkie,
co bardzo przeszkadza choćby na próbach. Kolejny element dobrego kabla
to końcówki - ważne aby były jak najbardziej solidne - w całości metalowe
lub osłonięte bardzo twardym plastikiem. Warto pamiętać, że zły kabel
potrafi obciąć nieco pasma instrumentu ujemnie wpływając na brzmienie.
Dlatego na kablach nie należy oszczędzać, a wydatek rzędu 50zł to
raczej minimum.
Równie istotny jest pasek. Dobrze zaopatrzyć się w jakieś zabezpieczenia
(np. schaller security lock, strap locks, etc.), które uniemożliwią
paskowi odczepienie się od basu nawet przy najbardziej karkołomnych
ewolucjach (zaczepy schallera kosztują koło 40 zł). Pas musi być mocny
i tak szeroki jak to możliwe - nie może wżynać się w bark (po 3 godzinach
potrafi naprawdę boleć...). Sam używam grubego skórzanego pasa o szerokości
8 cm. Polecam unieruchomienie pasa - zabezpieczenie go tak, aby nie
dało się zmienić jego długości (można zaszyć, itp.). Stała wysokość
basu przez cały czas ćwiczenia jest dość istotna na początkowym etapie.
Polecam trzymanie basu na tyle wysoko, aby podczas ćwiczenia na siedząco
pas był naprężony.
Struny - tu gusta są
bardzo różne. Najpopularniejszym chyba rozmiarem jest 45-105. Ja używam
zwykle grubości 40-100. Dla mnie najkorzystniejszą relację jakości
do ceny prezentują struny Warwick (już seria czerwona gwarantuje bardzo
przyzwoitą jakość, a kosztuje zaledwie 50 zł). Jak wiadomo, struny
szybko tracą brzmienie - sound staje się nieco 'zamulony'. Dzieje
się tak z kilku przyczyn - struny się rozciągają wskutek eksploatacji,
utleniają wskutek kontaktu ze świeżym powietrzem, owijka wypełnia
się tłuszczem i kurzem (i takimi tam) z dłoni, niekiedy struny mogą
zardzewieć. Sprawdzonym sposobem na przywrócenie sznurkom świeżego
soundu jest ich wygotowanie - 5 minut we wrzącej wodzie załatwia sprawę.
W nieco wyższej klasie cenowej do moich zdecydowanych faworytów należą
struny D'Addario - świetny sound, długa żywotność.
Efekty są wśród basistów
stosunkowo mało popularne. Większość przeciętnej jakości kostek i
multiefektów ma to do siebie, że fajnie brzmią w domu, a zupełnie
tracą barwę gdy gra się głośno z całą kapelą. Ta wada skreśla z listy
zakupów takie urządzenia jak Zoom 506, Digitech BP200, czy większość
kostek Bossa. Zdecydowanie polecam efekty szwedzkiej firmy EBS. Choć
są średnio 2 razy droższe od Bossa, to ich możliwości, niezawodność
i brzmienie czyni je wartymi swej ceny.
|